Ilość tych tekstów dr Rosickiego jest porażająca, a pisane są językiem Wojciecha Pilcha po trzech flaszkach wódki.Jestem ogromnie ciekaw, czy on chce, żebyśmy się z tym zapoznali, przeczytali itd, czy też "wysmaruje" z tego pytania otwarte i wtedy "ratuj się, kto może", bo nie ulega wątpliwości,że z nadintelektualnym bełkotem tych tekstów i jego tłumaczeniem na polski, kłopot by miała nawet W.Szymborska.